Każdy dobry fachowiec, którego znam, traci robotę przez pocztę głosową. Nie dlatego, że nie ma roboty. Nie dlatego, że nie są wystarczająco dobrzy. Bo telefon dzwoni, kiedy on jest w połowie drabiny, klient łapie głuchy ton, a dwadzieścia minut później dzwoni do następnego chłopaka z Google.
Jestem Michael. Chłopak z Wexford. Rocznik recesji. Kraj nic nie miał do zaoferowania moim rówieśnikom i wiedziałem to, wychodząc ze szkoły.
Przed fachem zaliczyłem epizod z sieciami komputerowymi i podejście do gamedevu — byłem tym technicznym dzieciakiem w szkole, zanim cokolwiek się zaczęło. Ale jak miałem 18 lat, w Wexford przed ekranem nic nie płaciło. Więc poszedłem szukać fachu i dostałem miejsce jako uczeń murarski.
Dlaczego zbudowałem Tradeflo
Pięć lat przy kielni. Papiery w wieku 23 lat. Murarz z papierami z całą resztą życia zawodowego rozpisaną przed sobą. Myślałem, że spędzę kolejne trzydzieści lat, kładąc cegłę, i tyle.
Potem wypadek samochodowy mnie wyłączył.
Dlaczego „zbudowane przez fachowca” ma znaczenie
Uraz głowy. Złamana ręka. Druty i płytki. Miesiące dochodzenia do siebie, a kiedy stanąłem na nogi, moje plecy długo pamiętały, co murarka je kosztowała. Kolejne trzydzieści lat przy kielni nie wchodziło już w grę, jakkolwiek bardzo bym chciał.
Więc poszedłem za robotą. Gdzie szły wielkie budowy, tam jechałem i uczyłem się nowego narzędzia.
Co robię teraz
Intel Leixlip — najpierw szalunki, potem cleanroom fit-out w tej samej hali. AstraZeneca w Cambridge — wentylacja. Tesla Gigafactory w Berlin — więcej wentylacji na budowie tak wielkiej, że rano potrzebowałeś mapy, żeby znaleźć swoją ekipę. Trzy lata lania szalunków w Australia na komercyjnych robotach po dwanaście godzin na zmianie. Kilka miesięcy przy solarach jeszcze tam, zanim wróciłem do domu.
Piętnaście lat na budowach w Ireland, Europie i Australia. CV, którego większość chłopaków w tym kraju nie napisze. I plecy, które dokładnie wiedziały, ile to kosztowało.
— Michael Hallers, Założyciel, Tradeflo